Archangel of Envy

Sandalphon

Reincarnated: 5th day of the 7th week, 574th year DT

Accounting

Wszystkie wartości i wyliczenia, w których skład wchodzą historia przyrostu Simirów,
Punktów Umiejętności i Punktów Wpływu, znajdują się w skoroszycie Google Sheets.

Equipment

Spis przedmiotów

× “Barista: parzenie kawy dla ułomnych”
× "Bezdenny Wór Świętego Mikołaja", czyli specjalny przedmiot przechowujący [15.12.2025]
× Bon na ekskluzywną usługę [11.12.2025]
× Bon na ekskluzywny przedmiot [10.12.2025]
× Bon na ekskluzywny ubiór [20.12.2025]
× Bon na miksturę o wybranym działaniu [13.12.2025]
× Bon na nabycie/ulepszenie zdolności dodatkowej [9.12.2025]
× Bon na obniżkę -50% na dowolny zakup systemowy [1.06.2025]
× Bon na obniżkę -50% na dowolny zakup systemowy [15.12.2025]
× Bon na pojedynczy, losowy przedmiot związany z wybranym przez gracza ugrupowaniem fabularnym [23.12.2025]
× Bon na pojedynczy świąteczny rytuał runiczny [22.12.2025]
× Bon na zwierzę towarzyszące [22.12.2024]
× Bon na +50% nagrody PU ze zlecenia [13.12.2025]
× Bon na +50% nagrody Simirów ze zlecenia [17.12.2025]
× Czapka Świętego Mikołaja [23.12.2025]
× Kamień runiczny ᚨ (Ansuz)
× Miecz
× Opakowanie znamienitej kawy
× "Praktyczny poradnik aktora"
× Worek kamieni (dowolny kamień runiczny) [18.12.2025]
× Zabawka

Śmietnik

× Bon na bojowy element wyposażenia
× Bon na ekskluzywną usługę
× Bon na ekskluzywny przedmiot
× Bon na ekskluzywny ubiór
× Bon na umiejętność dodatkową
× Bon na zwierzę towarzyszące
× Ciuchy Startowe
× Dukat x3
× Igła paraliżu
× Kamień runiczny ᚨ (Ansuz)
× Kamień runiczny ᚾ (Nauthiz) x3
× Kamień runiczny ᚦ (Thurisaz)
× Kamień runiczny (Zużyty) x3
× Kartka walentynkowa od Asmodei
× List od Świętego? Mikołaja?
× Sztylet
× Zmutowany grzyb

"Anioł Ciszy"

Zastosowaniem i powodem, dla którego mikstura zawdzięcza swą nazwę jest możliwość sparaliżowania języka i chwilowe zamrożenie strun głosowych. Płyn wykorzystuje się przede wszystkim po to, by osoba pijąca miksturę straciła na pewien czas zdolność mowy. Czas zwykle nie jest taki sam i zależy od kilku czynników, ale nie różni się diametralnie - zazwyczaj wynosi jakieś pół godziny (6 tur). Oczywiście łatwo wyobrazić sobie, dlaczego ktoś mógłby chcieć kogoś uciszyć. Od sprawienia, że irytująca, gadatliwa małżonka chociaż na chwilę zamilknie, aż po zyskanie gwarancji, że ktoś nie wygada się z czymś ważnym, lub po prostu przestanie drzeć japę podczas skórowania.
Porcja mikstury jest podawana w miniaturowej wręcz flaszeczce o pojemności 5ml. Spowodowane jest to tym, że większa ilość mikstury mogłaby wlać się do gardła powodując jego wychłodzenie i zawężenie, co stwarzałoby już zagrożenie dla życia zażywającego. Szkło butelki jest przezroczyste, a jej dno ma kształt sześciokąta. Flaszeczka zawęża się na górze. Jest zamknięta fioletowym korkiem. Sam płyn jest błękitny i posiada na dnie biały osad ledwo dostrzegalny przez rozmiar buteleczki.

Bombonierka Niespodzianka

Kategoria: Artefakt Syntetyczny
Klasa: Słaba
Wygląd: Pudełko czekoladek jakże niepozorne, a mimo to przyciągające uwagę. Chociaż jego rozmiar pozostawia wiele do życzenia, zdobienia pozwalają na docenienie jego formy. Brąz pudełka komponuje się ze wzorami w kolorze złota, a kremowa wstążka przechodząca w odcienie różu idealnie dopełnia zachowaną estetykę.
Zdolności: Po otwarciu pudełka użytkownik może dostrzec cztery czekoladki, jest to jednak czekoladowe kłamstwo. Poza tym, że dobrze smakuje, każdy słodycz ma swój własny, unikalny sposób działania. Nie ma sposobu na rozstrzygnięcie, jaki dokładnie efekt przyniesie czekoladka przed konsumpcją, gdyż działanie artefaktu jest zupełnie losowe. Krótko mówiąc, bazując co najwyżej na poczuciu humoru sił wyższych, magiczny delikates wywoła krótkotrwały efekt (1 tura) dowolnej mikstury, jaka mogłaby w danej chwili mu się przydać, bądź nie. Od odporności na mróz, przez leczenie czy zwiększoną wytrzymałość, efektem może być także zwyczajne pozbycie się kaca, zmiana koloru włosów, czy podwyższenie tonu głosu. Nie zaleca się brać kilku czekoladek na raz, gdyż może to spowodować ból brzucha, jednak tak, jak już zostało wspomniane, poza siłami wyższymi (MG) nikt nie wie, jaki właściwie figlarny efekt może zostać wywołany po spożyciu. Gdy cztery czekoladki zostaną wykorzystane, pudełko można zachować lub wyrzucić, zawartość jednak nie odnawia się po czasie.
Ładunki: 4
Cooldown: brak

Kartka walentynkowa (własna)

Zmierzając przez świat, spędzając tę błogą chwilę sam ze sobą, odczuwasz nagle coś dziwnego. Rozglądasz się, jednak nic nie wskazuje na to, żeby ktoś miał zamiar ci się pokazać. Wtedy orientujesz się, że masz w dłoni coś, czego wcześniej nie było. Koperta, a w niej osobliwa kartka oraz krótka notatka napisana na wnętrzu koperty: "Heros, jakże samotna istota, podatna na tak wiele. Ponoć najlepiej sprawdzają się ci, którzy znaleźli towarzysza, z którym brną przez życie, może to czas podzielić się z kimś odrobiną sympatii? Przyjmij ten podarunek i jeśli chcesz, przekaż go komuś, kogo cenisz. Niech wie, że nie jest w tym świecie sam..."

Kolczyk Zazdrośnika

Kategoria: Syntetyczne
Klasa: Przeciętna
Opis wyglądu:
Delikatny, misternie wykonany kolczyk w kształcie przypominającym elfie ucho, uformowany z cienkich splotów srebrnego drutu. Jego linie tworzą elegancką, niemal organiczną konstrukcję, zdobioną kilkoma niewielkimi, zielonymi kryształami rozmieszczonymi w harmonijnych odstępach. Każdy z nich pulsuje subtelnym blaskiem, jakby reagował na obecność dźwięków lub emocji w otoczeniu. Całość sprawia wrażenie biżuterii o eterycznym pochodzeniu, zbyt delikatnej, by mogła być dziełem ludzkich rąk, a jednocześnie zbyt precyzyjnej, by powstała przypadkiem. Przy bliższym kontakcie słychać cichy, niemal niesłyszalny rezonans przypominający echo głosu. Niektórzy twierdzą, że gdy ktoś mówi w jego pobliżu, kolczyk „słucha”, lekko drgając jak w rytmie oddechu rozmówcy.
Zdolności:
— Jealous Wiretap:
Po aktywacji użytkownik może wybrać jeden cel znajdujący się w jego polu widzenia. Artefakt tworzy subtelne, magiczne połączenie między kolczykiem a wybranym celem, pozwalając użytkownikowi słyszeć dokładnie to samo, co ofiara zdolności.
Efekt utrzymuje się przez 3 tury lub do momentu dobrowolnej dezaktywacji.
Zakres działania: 50 metrów.
Jeśli cel oddali się poza zasięg, połączenie natychmiast zostaje przerwane, a kolczyk wydaje krótki, metaliczny dźwięk przypominający pęknięcie nici.
— Voice Thief:
Użytkownik może „pobrać próbkę głosu” dowolnej osoby w promieniu 5 metrów. Przez krótki czas (do 1 tury po pobraniu) może aktywować drugą część zdolności, pozwalającą zastąpić własną barwę głosu idealną kopią wcześniej przechwyconej.
Efekt trwa 3 tury, po czym głos użytkownika wraca do normy.
Im dłużej głos jest używany, tym bardziej pojawiają się w nim drobne zniekształcenia, jakby „zazdrozny” artefakt nie chciał pozwolić na zbyt długie podszywanie się pod innych.
Czas Odnowienia: 6 Tur

Magiczna Proteza

Artefakt: Syntetyczny
Klasa: Przeciętna
Wygląd: Magiczna proteza ręki, która wygląda niemal jak prawdziwa. W rzeczywistości od swojej oryginalnej wersji różni się tym, że jej cała powłoka zabawiona jest na ciemnoszary kolor. Porusza się w zupełności jak normalna kończyna, a w swojej sile uścisku lub masie mięśniowej dostosowuje się do ciała użytkownika.
Zdolności: Ręka przez okres zdatności zachowuje się dokładnie tak jak zwykła. Może podnosić rzeczy, uderzać w przedmioty i nadaje się do walki. Od standardowej protezy różni ją fakt, że chroni użytkownika przed utratą jednej dowolnej części ciała podczas walki. Może być to cała noga, ale również i końcówka palca. Użytkownik nie wybiera sobie części ciała do ochronienia. Artefakt broni pierwszej, która zostanie zagrożona możliwością utraty. Po jednorazowej ochronie artefakt rozpada się w drobny pył, oddając swoje życie w zamian za uratowaną część ciała.
Uwagi: Dla Invidii proces nauki użytkowania ręki będzie wynosił 5 wątków.

Szklane Oko

Za sprawą nałożonej runy Nauthiz, Invidia jest w stanie na krótką chwilę wzbogacić swoje szklane oko o nową funkcję - rejestrowanie obrazu. Efekt następuje momentalnie wtedy, gdy użytkownik sobie tego zażyczy. Przez następne 10 minut (2 tury), obraz rejestrowany przez szklane oko przesyłany jest chłopakowi, na moment sprawiając, że ponownie może się poczuć jak zdrowy heros. Funkcja ta nie dostosowuje się do zdolności rasowych użytkownika, przez co nie zapewnia dodatkowej wrażliwości wzrokowej na magię.Cooldown: 4 tury

Skills

After all, we never stop learning


Concept Magic

Envy

Jeden z siedmiu grzechów głównych znajduje swoje ujście w magii, jaką posługuje się heros. To konkretne uczucie jest szczególnie groźne dla osób, które posiadają wiele. Zbyt wiele. Zazdrośnik za pomocą swoich nadludzkich zdolności jest w stanie pozbawiać innych tego, czego w porównaniu do użytkownika mają zdecydowanie za dużo. Efektem tego może być osłabienie celu po uprzednim pozbawieniu go witalności, a nawet magii. W końcu jak on śmie być ode mnie lepszym?
Wszystko jednak musi mieć swoje ujście, by balans został zachowany. Jeżeli coś zniknęło z jednego miejsca, zasady panujące na świecie zaznaczają, że powinno pozostawić za sobą ślad, bądź zwyczajnie pojawić się w innym miejscu. Zazdrość wiąże się nie tylko z pozbawianiem, ale też chęcią posiadania. To, co mają inni, należy się też jemu, na tym polega sprawiedliwość. Invidia panując nad swoją mocą, może pozwolić sobie na kradzież czegoś, co przecież i tak się mu od początku należało, nie? Rzeczy materialne, siła, a nawet tożsamość, każdy przebywający w tym samym miejscu co nasz bohater powinien się wystrzegać, gdyż nigdy nie wiadomo, czego sobie nie przywłaszczy z ich arsenału.

Irshya

Kojarząca się z zazdrością droga do cudzego cierpienia potrafi wzmocnić użytkownika w dość jednoznaczny sposób. Irshya objawia się poprzez chwilowy, zielonkawy błysk w oku zazdrośnika. Obierając sobie za cel dowolną, pojedynczą istotę w zasięgu do piętnastu metrów, Invidia rozpoczyna proces wysysania sił witalnych. Dzięki temu zyskuje zwiększoną prędkość regeneracji obrażeń, którą wykrada od ofiary, czyniąc to zaklęcie niezwykle uniwersalnym w przypadku, gdy zależy mu na jednoczesnym osłabieniu wroga i wylizaniu ran. Na ten moment właściciel grzechu jest w stanie utrzymać ten stan przez dwie tury, w tym czasie w zależności od stanu, zadrapania i siniaki zanikają od razu, płytkie rany podobnie, chociaż nieco dłużej, głębokie rany cięte oraz kłute regenerują się na przestrzeni całego trwania zdolności, jednak poważniejsze obrażenia na pewno będą potrzebowały więcej niż jednego użycia Irshya.
Skutkiem ubocznym umiejętności jest narastająca frustracja w momencie jej zakończenia. Użytkownik wchodzi w stan przypominający amok. Pragnie pozbawić celu jeszcze większej dawki witalności, przechodząc do agresji, co może go często wprowadzać w nieprzyjemne scenariusze.
Cooldown: 3 tury

Othella

Zazdrość jako paranoiczna potrzeba wiedzy o wszystkich i wszystkim, znana również jako zazdrość urojona. Chociaż kojarzona jako szkodliwa dla obu stron jej oddziaływania, w przypadku Invidiego wiąże się to z pewnymi korzyściami. Aby wywołać tę zdolność, mężczyzna najpierw musi zadać sobie ranę ciętą, a własną krew przetrzeć na oczach. Po wykonaniu tego rytuału tęczówki mężczyzny na okres działania zdolności zmieniają kolor na zielony. Efekt wizualny ustaje po dokonaniu pełnej analizy, rozpoczętej poprzez wybranie pojedynczej żywej istoty będącej w zasięgu dwudziestu pięciu metrów, trwającej pełną turę. Jeżeli jednak w przeciągu tych kilku minut kontakt wzrokowy zostanie przerwany, do użytkownika nie dotrze żadna wiadomość, zamiast tego niepowodzenie wiązać się będzie z chwilową migreną. Na ten moment limitem pozyskiwanej wiedzy są słabe punkty bądź natura mocy, w zależności od tego, z kim lub czym się mierzy. Zdolność ogranicza się jednak do jednego typu danych.
Podobnie jak przy Irshya, użycie Othella wiąże się z krótkotrwałym wpływem na jego zachowanie. Paranoiczna natura tego konkretnego typu zazdrości przekłada się na niego, przez co odczuwa poważne problemy z zaufaniem, nawet w stosunku do osób, które zdążył już poznać i przejrzeć na wylot.
Cooldown: 3 tury

Farmad (+1)

Chociaż zazdrość często wywołuje potrzebę rozwoju tego, który ją odczuwa, nie zawsze zmiana musi być pozytywna. Narastająca potrzeba posiadania tego, co mają inni, często znajduje ujście w kradzieży, w tym przypadku tej podlega tożsamość ofiary użytkownika. Aby Farmad zadziałało poprawnie, należy spełnić pewien warunek. Użytkownik musi posiadać maskę, która odpowiadać będzie za nabytą tożsamość. Może to zrobić na dwa sposoby. Najprościej jest po prostu oddzielić od reszty ciała twarz osoby, za którą chce się przebrać. Wtedy i tylko wtedy, gdy skórowanie zostanie dobrze wykonane, zazdrośnik zostanie obdarowany nowym, skradzionym od ofiary wyglądem. Kiedy jednak umysł płata figle, a moralność zaczyna wchodzić w grę, pojawia się konieczność podjęcia nieco bardziej humanitarnych kroków, na którą magia użytkownika oczywiście reaguje. Drugim sposobem na pozyskanie maski jest samodzielne jej wytworzenie, do czego potrzeba wyjątkowej wprawy w wyrobach skórnych, to jednak nadal nie wszystko. By nadać tożsamość masce, która nie posiadała dawnego właściciela, należy doskonale wcielić się w rolę. Jedno zawahanie się wystarczy, by czar prysł, na moment zdradzając prawdziwą sylwetkę grzesznika. Z reguły jednak efekt trwa, dopóki użytkownik nie zdecyduje się ściągnąć bądź wymienić maski. Poza znajomością umiejętności potrzebnych do wykonania tego rytuału istnieje jeszcze jedno ograniczenie. Chociaż przybrać może formę jednocześnie męską, jak i damską, sylwetka danej osoby nie może drastycznie odbiegać od jego. Dzięki temu jednak młodzieniec nie musi się przejmować utratą wprawy w boju czy innych aspektach, gdy nabywa nowe ciało.

Hannya (+3)

Zazdrość jako emocja często sprawia swoim grzesznikom ból, gdy tylko ich uwagę zwróci na siebie ktoś lepszy, czy raczej postrzegany przez nich za lepszego. Grzech śmiertelny nie pozwala pojąć ludziom, że czyjaś korzyść nie musi oznaczać naszej straty. Zaczyna karmić ich ułudą, że talent, być może nawet taki, o którym nigdy w życiu nie słyszeli, teraz stanowi niepomijalny fragment na ścieżce ku rozwojowi. Czymże jednak jest Hannya dla tego, który z zazdrością jest za pan brat, jeśli nie stylem bycia, na swój sposób, chociaż koszmarnie okrężną drogą, stając się lepszym dzięki temu, czego niegdyś pożądał przez innych?
Hannya, mściwy duch będący personifikacją zazdrości, dla Invidiego jest zaledwie zawartym w naturze mocy narzędziem do zdobywania siły poprzez cierpienie, którego doświadcza z racji czyjejś wyższości. Zdolność pasywna nabyta przez tego, który wycierpiał już swoje, pozwala mu zyskiwać na sile poprzez przyjęcie na siebie działania magicznego. Podobnie jak niegdyś cud pozwolił jego duszy wchłonąć cząstki Wielkiej Magii Uriela, teraz mana ze skierowanego w jego stronę zaklęcia, niezależnie od intencji użytkownika, zostaje częściowo zassana przez niego, nie zmniejszając przy tym jego efektywności. Zazdrośnik dzięki temu, chociaż przy mocach ofensywnych naraża się na przyjęcie obrażeń, zyskuje krótkotrwałe wzmocnienie magiczne, trwające dwie tury. Młodzieniec promienieje wtedy delikatną, zieloną poświatą, a zdolności przez niego stosowane działają ze skutecznością zwiększoną o 30%, która to może zostać ponownie zwiększona za każdy efekt magiczny skierowany w jego stronę, do maksymalnie czterokrotnego wzmocnienia wykorzystywanej magii. W przypadku Wielkiej Magii licznik ten dobija do górnych granic po jednym trafieniu.
Dodatkowo, za sprawą znajomości teorii magii i unison, Invidia jest w stanie wykręcić coś, o czym nikt inny by nie pomyślał. Korzystając z domeny zazdrości, potrafi wchłaniać część many składowej zaklęć na niego rzuconych, a znajomość praw rządzących magią i żywiołu światła, którym niegdyś władał, pozwala mu przełożyć je na znajomy mu element i skorzystać z nich jak swoich. W obecnej chwili może magazynować jedno zaklęcie w swojej oryginalnej formie (+0), które zostaje nadpisane, jak tylko będzie trafiony kolejnym. Okres magazynowania wynosi tyle, ile zapewnione wzmocnienie, czyli dwie tury.

Elemental Magic

Light

Magia światła, którą posługuje się Invidia, jest dość nietypowa w porównaniu do tego, co zwykle kojarzy się z tym tytułem. W przeciwieństwie do zwykle jasnych efektów o barwie żółci bądź bieli, każde zaklęcie bruneta oparte jest o inną częstotliwość fal, a zatem kolor zdolności się zmienia. Z pomocą nowo zyskanego wachlarza możliwości, mężczyzna jest w stanie zabarwić fotony poprzez wprawienie ich w drganie o odpowiedniej częstotliwości, poprzez mieszanie ich z magikułami, jednak oczywiście kolorowe światła nie są jedyną mocą tego, który niegdyś był z żywiołem za pan brat. Do możliwości zapewnionych mu poprzez sztukę, dawniej będącą jego pierwotnym sposobem walki, należą między innymi ataki ofensywne, odtwórcze, defensywne, czy pozyskiwanie właściwości elementu mu podległego, poprzez zarówno kontrolę, jak i projekcję fotonów w przestrzeni bądź na sobie.

Ain Soph Aur

Wielka Magia autorstwa Sandalphona, archanioła opiekującego się elementem światła, umiejącego zagiąć je wedle własnej woli, czyniąc z fotonów broń, tarczę, czy powszechnie uznawane wsparcie. Zaklęcie ofensywne, będące w stanie roznieść w pył każdego obranego za cel wroga, objawiające się poprzez utworzenie dwunastu punktów za plecami użytkownika, które po uformowaniu pełnego okręgu spuszczają deszcz świetlistych promieni w dowolny punkt wskazany przez władającego… Pełnia tej zatrważającej mocy, chociaż stworzona przez niego w poprzednim życiu, nie jest obecnie dostępna do użytku Invidiego, który skupiając swoją zdolność manipulacji światłem, w tej chwili potrafi wytworzyć jeden promień ofensywny. Jego długość fali oscyluje gdzieś między wartościami 400 i 450 nanometrów, co nadaje mu niebieską barwę, będąc zaledwie jedną składową całego świetlnego spektrum. Potencjał mocy leży w jej zdolności zadawania obrażeń, a siła zależna od skupienia niebieskich fotonów. Posyłając natychmiastowy strumień światła o prędkości 360 km/h na maksymalną odległość dwudziestu metrów od siebie, jest w stanie spowodować poparzenia drugiego stopnia (a przy ubraniach również wypalenie ich) w miejscu trafienia, gdy średnica ataku wynosi dwadzieścia centymetrów, jednak im bardziej skupiona jest moc, tym więcej szkód wyrządzi, największą siłę przebicia osiągając przy średnicy pięciu centymetrów, wtedy są to oparzenia trzeciego stopnia.Cooldown: 3 tury

Merkabah

Jedna z częściej wykorzystywanych zdolności archanioła, który jeszcze przed pozyskaniem skrzydeł korzystał z tego prostego triku w celu doścignięcia swoich skrzydlatych krewnych. Zdolność efektem bardzo prosta, chociaż złożona w swoim procesie. Wprowadzając go w specyficzny stan, trwający dwie tury, Merkabah pozwala brunetowi zyskać prędkość 360 km/h. Dzięki temu, spowity zieloną powłoką świetlną, o długości fali oscylującej między wartościami 550 i 580 nanometrów, użytkownik potrafi przenieść się z jednego miejsca na drugie, co zajmuje mu tyle ile statystycznie spotykanej istocie mrugnięcie. Zasięg tego przemieszczenia wynosi dziesięć metrów, a po wykonaniu przeskoku, wykorzystanie magii pozostawia za sobą smugę o barwie obecnej aury. Takich przemieszczeń może wykonać łącznie pięć, a ich wcześniejsze wykorzystanie kończy stan przedwcześnie.Cooldown: 3 tury

Kataplazja Prymy

Zdolność pasywna pochodząca od Jahi, która decyduje się obdarzyć nią tylko tych, których darzy prawdziwą miłością. Jest to pozornie najsłabszy ze wszystkich Adwentów, którymi Angra Mainyu obdarowała swoją świtę, co prowadzi u wielu kompleksów u Niskiej Archontki, którą Invidia miał okazję poznać, lecz jednocześnie jako jedna z niewielu mocy we wszechświecie pozwoliła mu uwolnić swój prawdziwy potencjał. Bo tym właśnie jest Adwent, którego brunet padł ofiarą. Mocą, która uwalnia potencjał osoby, na której zostanie użyta. Zgodnie ze słowami majinki będącej w jej posiadaniu, większość magów nie ma w sobie za grosz potencjału, ale heros, którego wybrała w Avarii był zupełnie inny. Na obecnym poziomie, zdolność ta pozwoliła nastolatkowi przebudzić właściwości rasy, jako której przedstawiciel przyszedł na świat dziesiątki tysięcy lat temu w odległym zakątku wszechświata na planecie, która według legend jest jego sercem i centrum.

Iskra Boskości

"Każdy ogień zaczyna się od iskry. Gdzieś głęboko w twojej duszy lśni promienna iskra napełniona boskim światłem.”Mająca kilka tysięcy lat dusza Sandalphona, pomimo bycia strzaskaną na kawałki, których nawet Wir nie był w stanie w pełni odtworzyć, dzięki połączonej mocy kilku różnych Autorytetów przeszła pewną zauważalną przez wprawne oko zmianę. Wystawienie na działanie mocy wielu Archontów, przeżycie starcia z kilkunastoma posiadaczami Wielkich Magii, a także opanowanie dwóch własnych sprawiły, że jego ciało astralne zaczęło rozwijać się w coś więcej. Proces ten może zająć setki, tysiące lub nawet miliony lat, lecz z pewnością kilka ważnych kroków zostało już postawionych, a ścieżka prowadząca do boskości nie jest już jedynie czymś, co wydawało się nierealnym marzeniem.

Pierwsza Para Skrzydeł

Zdolność pasywna pochodząca bezpośrednio z rasy Invidii, jaką są pierwotni Archaniołowie — istoty z duszami potężniejszymi niż w przypadku dowolnego innego rozumnego gatunku. Jako pierwszy etap przebudzenia, zdolność ta objawia się jedną parą skrzydeł, w przypadku bruneta będących w podobnym kolorze, co jego włosy. Skrzydła te wyrastają z dolnej części jego pleców i mogą być wedle jego woli chowane, oraz ujawniane, każdorazowo pojawiając się w akompaniamencie cząsteczek jasnego światła pojawiających się w modyfikowanym miejscu. Oprócz idącej wraz z nimi w parze zdolności lotu, skrzydła te są kotwicą dla umiejętności, które posiada każdy przebudzony Archanioł, o tym jednak za chwilę. Sam “lot” tak naprawdę jest przemieszczaniem się w przestrzeni z maksymalną możliwą prędkością wynoszącą 45km/h. Mogąc przemieszczać się w przestrzeni trójwymiarowej w dowolny sposób, Invidia nie potrzebuje znajdować się w żadnym ośrodku, ani odbijać się od jakiejkolwiek powierzchni by wznieść się w górę, czy poruszać się względem jakiegoś punktu odniesienia. Zatrzymanie się w bezruchu po uniesieniu uprze się silnemu wiatrowi, a sam heros może utrzymywać swoją szczytową prędkość maksymalnie przez dwie godziny, zanim zacznie odczuwać silne skutki zmęczenia.Magiczna percepcja jest drugą spośród pasywnych zdolności idących w parze z pierwszym stopniem przebudzenia Invidii. Jest to wpisana w duszę możliwość głębszego połączenia z magikułami, która objawia się wyczuwaniem ich ruchu w przestrzeni, w obrębie do 50 metrów od anioła. Wyczucie to umożliwia mu zrozumienie natury użytej mocy, jeśli jest ona magią elementu, a także określenie siły danego czaru bądź istoty władającej możliwością ich używania. W podanym obrębie może śledzić magiczne pozostałości po majinach rzucających zaklęcia, póki te wciąż pozostają świeże. Zdolność ta umożliwia mu również swoiste wyczucie intencji zbierającego manę do użycia, pozwalając mu określić przykładowo, czy czar ma zostać użyty do zrobienia komuś krzywdy. Percepcja rozciąga się również na wzrok Invidii, jego oczy, czy też raczej jedno pozostałe oko. Patrząc nim na świat, archanioł widzi aury dookoła każdej żywej istoty, widząc ich natężenie, kolor, a także ruch towarzyszący emocjom czy też sięganiu po manę. Obecność silnych istot bądź zaklęć może go więc przytłoczyć, a szczególnie silny ruch many nawet pozbawić przytomności, na co jest jednak wyjątkowo odporny z racji na swoje pochodzenie i przeszłość.Ostatnią właściwością przebudzenia jest fakt, w jaki sposób ciało fizyczne Sandalphona dopasowało się do tego duchowego. Jego organizm jest na wyżynach ludzkich możliwości, prezentując sobą zdolności oraz siłę wytrenowanego do granic sportowca, nie zmieniając się jednocześnie nawet o jotę. W szczupłym, przywodzącym więc na myśl nastolatka ciele zazdrośnika spoczywa więc siła porównywalna jak w tym siłacza pokroju Persesa.

Utrata fragmentu duszy - lewa ręka i lewe oko

Będąc ofiarą spaczonej wpływem Arva Wielkiej Magii Światła, podczas trwania w formie astralnej, będącej jednocześnie manifestacją gwiazdy, Invidia bezpowrotnie utracił 11% objętości swojej duszy. Osłabienie tym spowodowane zdążyło już ustąpić, aczkolwiek pozostałe ślady są nieodwracalne, wymagając wyspecjalizowanej Wielkiej Magii do podjęcia choćby próby naprawy szkód, które uczyniła mu Skadi. Nie jest to jedynie rana fizyczna, anioł utracił fragmenty duszy w sposób dosłowny, a ona sama zmieniła swój kształt, odrzucając wszelkie próby leczenia ciała, gdyż nie ma co leczyć. Dusza mężczyzny nie ma lewej ręki i lewego oka, dlatego też nie ma go on sam, a każda myśl, że mogłoby być inaczej jest tak dziwna, jak dla zwykłego człowieka utrata którejś kończyny.


Poziom Biegły

Sztylet

Jeżeli chodzi o styl walki mężczyzny, można go porównać do swego rodzaju łotrzyka skrytobójcy. Szukający słabych punktów Invidia jest w stanie dorównać w walce zwykłemu najemnikowi tudzież nowicjuszowi wojskowemu. Przewagę zyskuje jednak kiedy atakuje znienacka, chociaż osoby o większym doświadczeniu w boju będą w stanie wyczuć jego żądzę krwi, gdyż ten jeszcze nie potrafi jej kontrolować. Pomijając specyfikę samego władania takim orężem, młodzieniec sam w sobie jest dość szaleńczym wojownikiem. Czerpiąc przyjemność z zadawania bólu innym, rzuca się do boju w pierwszej kolejności, opierając swoją pewność siebie o zręczność oraz umiejętność parowania mało skomplikowanych ciosów. Chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że pchnięcia sztyletem są bardziej efektywne, upodobał sobie cięcia, opierając swój styl walki o drobne, lecz częste obrażenia, których celem jest doprowadzić przeciwnika do bolesnego wykrwawienia.
Dlaczego jednak akurat ta broń? Intuicja podpowiedziała mu, że jest to zabawka, która dostarczy mu najwięcej radochy, no a dodatkowo jest ona w miarę łatwa do znalezienia.


Poziom Biegły

Miecz jednoręczny

Posługując się mieczem jednoręcznym jeszcze w czasach przed Avarią, mężczyzna obecnie jest całkiem umiejętnym szermierzem, którego dotknęły jednak spore zmiany po utracie połowy widoczności, czy lewej ręki. To, jak również znacznie osłabiona psychika tłumaczą regres, który można zauważyć, porównując jego wspaniały pojedynek ze Skadi, dalej jednak jest w stanie walczyć. Naleciałości z walki sztyletem nakazują mu szukać otwarć w postawie przeciwnika, zamiast atakować na tak zwaną pałę. Zmyłki to dla niego taktyka pierwszorzędna, a niemal każdy jego atak poprzedza wiszący sztych, mający na celu zasłonić się przed atakiem wroga i rozpędzić ostrze. Innymi słowy, gdyby skrócić jego sposób atakowania do jednego słowa, brzmiałoby ono “reakcja”. Chociaż brakuje mu drugiej ręki do działania, przekuwa tę słabość w siłę, gdyż ograniczone pole do trafienia działa tylko na jego korzyść. Nie znaczy to jednak, że wszystkie straty na ciele przekuł w mocne strony. Brak lewego oka powoduje, że niemal cała jego lewa strona staje się ślepym punktem, przez co jego obrona kuleje znacząco, gdyż albo wcale się na niej nie skupia, albo wręcz na odwrót, paranoicznie wręcz broni słabego punktu, otwierając się na ataki wychodzące od jego prawej, przy okazji znacząco destabilizując swoją postawę.


Skórowanie

Poziom Mistrzowski

Osoby parające się skórowaniem usuwając futra z martwych bestii oraz gromadząc je w wielkich stosach, pokazują, że nic się nie zmarnuje. Skórowanie to prosta, wygodna profesja dla tych, którzy już i tak polują na zwierzynę, lecz jest również wysoce użyteczna. Egzotyczne skóry osiągają wysokie ceny, jak również stanowią całkiem użyteczne źródło ciepła podczas długich, wymagających podróży…
Tak to przynajmniej wygląda, gdy chodzi o zwierzęta. Nasz grzesznik bowiem, pod opieką umysłu równie bądź bardziej szalonego, niż jego własny, zaczął uczyć się tego fachu poprzez ćwiczenia na ludzkich ciałach, niekoniecznie martwych. Pozyskiwanie twarzy, a także skóry z innych części ciała ludzkiego, opanował do perfekcji. Jeśli chodzi o zwierzęta, podążając za intuicją, jest w stanie przełożyć znane mu podstawy na odpowiednią sytuację. Od czasu odzyskania większej części moralności Sandalphona, jest to właściwie preferowana przez niego opcja.
W ramach nauki pozyskiwania skóry, chłopak udoskonalił się także w procesie tworzenia wyrobów z tego surowca, między innymi masek na wzór ludzkich twarzy. Są to twory wykonane pewną ręką, które docelowo mają zastępować te prawdziwe i tak, jak z odległości mogą oszukać niejedną osobę, podobnie z bliska mało kto rozpozna falsyfikat, acz nie jest to tak ciężkie do rozpoznania.

Aktorstwo

Poziom Mistrzowski

Aktor to osoba odgrywająca za pomocą szczególnego zachowania, technik cielesnych i głosowych daną rolę. Od odbiorcy odróżnia go ze strony samego aktora świadomość gry, w przypadku gdy ten dobrze zagra rolę bez chęci zdradzania... oszustwa. Tym w końcu jest aktorstwo, sposobem na oszukanie drugiego człowieka, czy to w celu rozrywkowym, czy też ze względu na inne, dużo mniej szlachetne pobudki.
Zazdrośnik stał się zawodowym aktorem, jednym z lepszych w swoim fachu. Nic dziwnego, jeśli pobierał nauki od trupy Lala Lie, ze wsparciem “Praktycznego poradnika aktora” autorstwa Melisy Chester. Osiągnął już poziom perfekcji, gdyż jak tylko wejdzie w swą rolę, nie da się go już wytrącić z równowagi. Jest to zasługa nie tylko ustabilizowania jego charakteru, ale i pracy, jaką włożył w sztukę gry teatralnej, którą przestał traktować tak, jakby była wachlarzem doskonałych kłamstw, a zaczął doceniać wcielanie się w postać jako faktyczną sztukę.

Barista

Poziom Podstawowy

Już od początku istnienia w tym smutnym jak pizda świecie, Invidia miał wyjątkowo silny pociąg do kawy, co jak się okazało, miało swoje korzenie jeszcze w Edenie. Może nie cieszył się na jej widok tak, jak to było podczas kolacji z Lucyferem, jednak nadal czerpie przyjemność z jej smaku, czy zapachu… w przeciwieństwie do kontaktów z ludźmi. Konieczność powstrzymywania swoich nerwowych zapędów powoduje, że zamawianie kawy stało się udręką, trzeba było więc nauczyć się tego fachu samemu. Zakupił więc tytuł całkiem popularny, “Barista: parzenie kawy dla ułomnych”, nie spodziewając się jeszcze, ile cierpliwości będzie wymagał od niego proces przyswajania wiedzy, a to wszystko wina lekceważącego podejścia autora! Młody barista do kawy podchodzi z szacunkiem, czyniąc wnętrze filiżanki swoim płótnem, kawę zaś swoją farbą. Pędzlami stała się natomiast posiadana przez niego kawiarka. Archanioł opanował podstawy przyrządzania czarnej rozkoszy poprzez poprawnie dobrane proporcje ziarna do wody, mleka do kawy, gdzie według niego poprawną proporcją jest 0:1, no a przede wszystkim udaje mu się niczego nie przypalić. Jego samozaparcie w kontekście czystości rasowej trunku sprawia, że nie jest przekonany do wykonywanej przez wielu herezji, jaką jest robienie kawy latte, czy jakiejkolwiek innej mieszanki, z tego powodu też nie poświęcił się na razie sztuce ozdabiania cierpkiego napoju energetycznego.

Teoria Magii

Poziom Zaawansowany

Dzięki spędzeniu kilku tysięcy w ciele swojego pierwotnego “ja”, będącego zarazem Archaniołem, jak i poznaniu na własnej skórze tego, czym jest zarówno Wielka Magia, jak i presja wywierana na świat przez istoty rangi boskiej, Invidia wszedł w posiadanie wiedzy, która prawie każdego naukowca przyprawiłaby o zawrót głowy. Wszystkie z używanych wśród magów pojęć nie są mu obce, a najlepszym określeniem dla całokształtu jego wiedzy byłoby badacz. Magikuły, Archonci, Wielkie Magię i Autorytety są pojęciami, których definicje zna na pamięć, rozumiejąc jednocześnie prawie w pełni sposób ich działania. Wiedza na temat spirytonów i Wiru również nie jest mu obca, chociaż jej całokształt wykracza poza jego zdolności poznawcze, chłopak w tym przypadku nie rozumie więc w pełni ich konceptów oraz możliwości. To, co wie w tym momencie, może być przez niego wykorzystane do łatwiejszego komponowania nowych zaklęć, a także kontroli nad tymi już posiadanymi, a także podejmowania prób wyniesienia swojej magii na inny poziom dzięki samej wiedzy i nauce.

Unison

Poziom Biegły

Wiedza i umiejętność na temat tego, jak łączyć ze sobą zaklęcia więcej niż jednej szkoły magicznej nie była czymś prostym do nauczenia, zwłaszcza że większość archaniołów władała wyłącznie jedną z nich, oprócz wyjątkowo specyficznych przebudzeń… no i oczywiście Lucyfera, dzięki któremu Invidia w ogóle zgłębił ten temat. Korzystając z wiedzy wyniesionej z lekcji fundowanych mu przez przyjaciela, archanioł jest w stanie łączyć swoje dwa rodzaje magii tak, by nowe zaklęcia których się nauczy posiadały właściwości dwóch elementów jednocześnie, zamiast tylko jednego. Nie wszystkie efekty udaje mu się osiągnąć, a te bardziej absurdalne z pewnością są poza jego zasięgiem, mimo to chłopak kolejny raz ma się czym pochwalić, w tej kwestii wyjątkowo przerastając nawet swoją poprzednią inkarnacje, które posiadała “zaledwie” magię światła.

Znajomość języka: Enochiański

Poziom Mistrzowski

Invidia dzięki pobytowi w Edenie poznał na wskroś język bogów, będący czymś w rodzaju języka urzędowego wszechświata. Jego stwórczynią jest Metatron we własnej osobie, która następnie rozprowadziła go wśród potomków swojej rasy, a oni nieśli go dalej, wraz z misjami charytatywnymi i uspokajaniem wojen.Sandalphon posiadł enochiański w stopniu mistrzowskim, co oznacza, że operuje nim z pełną swobodą, jakby był jego językiem ojczystym. Jego znajomość obejmuje biegłość we wszystkich aspektach komunikacji — czytaniu, pisaniu i mówieniu — z zachowaniem pełnego zakresu gramatyki, składni oraz subtelności typowych dla rodzimych użytkowników. Rozumie i stosuje idiomy, które dla osób uczących się języka mogą pozostać nieuchwytne, a także potrafi przekazać koncepty i pojęcia, które nie mają bezpośrednich odpowiedników w innych językach.Dzięki temu może płynnie porozumiewać się z istotami posługującymi się enochiańskim jako swoim podstawowym językiem, a także interpretować teksty zapisane w tym języku, czy nawet go nauczać. Krótko mówiąc, jest nie tylko użytkownikiem języka, ale także jego mistrzem, zdolnym przenosić jego znaczenia bez zniekształceń czy utraty esencji.

First Form

Origin

Where it all started

W swojej pierwotnej formie Invidia przypomina osiemnastoletniego bruneta o jasnej karnacji i jaskrawoczerwonym, prawym oku. Nie może się co prawda pochwalić wzrostem, gdyż mierzy sobie skrupulatne 174 centymetry, jednak przynajmniej BMI utrzymuje w pozytywnej normie przy wadze 70 kilogramów. Nie trzeba przez to wspominać, że jego pozbawiona lewej ręki sylwetka jest raczej szczupła, choć nie można mu przypisać łatki osoby wychudzonej. Prezentuje się raczej w sposób nienachalny, zwykle przywdziewając kaptur będący częścią całego ciemnobrązowego stroju ze złotymi zdobieniami. Do kompletu ze strojem nosi kozaki, również w ciemniejszym brązie.

Second Form

Edison

Once a sinner, always a sinner

W swojej drugiej, a przy tym sztucznej formie, Sandalphon przybiera postać młodej kobiety o jasnej karnacji i krótkich, rozczochranych brązowych włosach, które podobnie jak jej czerwone oczy bardzo przypominają pierwotne cechy charakterystyczne aktora. Z uwagi na fakt, że zmiana twarzy nie ma wpływu na masę grzesznika, w formie Edison nadal ma 70 kilogramów, a więc przy zachowaniu odpowiedniej sylwetki mierzy 169 centymetrów wzrostu.
Zwykle przywdziewa podobne ubrania, co w swojej oryginalnej, męskiej formie, jednak by dopełnić wizerunku wykreowanego na potrzeby odgrywanej roli, czasem ubiera się w długi, biały płaszcz, przywodzący na myśl kitel lekarski, oraz swetry różnorakich kolorów.
Z uwagi na materiały wykorzystane do wykonania swojej maski, mierzyć się musi z pewnym defektem fabrycznym. Przez wykorzystanie skóry końskiej jako zamiennika do skóry ludzkiej, z głowy Edison wyrastają końskie uszy, a z dolnej części jej pleców równie koński ogon, oba o umaszczeniu włosia zbliżonym do koloru jej włosów.

Genesis Form

Sandalphon

Archangel of Loyalty

Pierwotni Archaniołowie
Jedyna z żyjących w każdym z wszechświatów ras, która pamięta czasy, gdy jedyną żywą istotą był w nim przedwieczny Aeon. Ten posiadający prawdziwą omnipotencję byt, zanim zasiał we wszechświecie ziarno życia, poświęcając do tego swoją duszę, która następnie zmieniła się w pierwsze występujące na nim Spirytony, stworzył swoich następców, by nieśli pokój i dobro w każdy zakątek uniwersum. Uskrzydlone istoty po dziś dzień znane są jako najwybitniejsi magowie i najpotężniejsze jednostki jakie kiedykolwiek żyły, wyłączając jedynie swojego stwórcę. I chociaż tak naprawdę tylko jedna przedstawicielka tej rasy miała z nim styczność osobiście, gdy powierzał kobiecie jej przyszłość, tak olbrzymia potęga i wiedza, jaka płynie w ich żyłach poprzez złotą krew nie ma sobie równych. Każdy z Pierwotnych, jak są potocznie nazywani, przechodzi przez kilka faz dorastania. To fizyczne przypomina występujące u innych ras humanoidalnych, chociaż jest rozciągnięte nawet na miliony lat, lecz najważniejsze jest magiczne. Rodząc się z wrodzonym wyczuleniem na ruch magikuł, Archaniołowie na przełomie lat wykształcają na plecach skrzydła, których ilość odpowiada umiejętnościom w zakresie kontroli swojej magii. Invidia obecnie jest na poziomie Archanioła po pierwszym przebudzeniu, mając ich jedną pare.

Temper

"Hey, could you fetch me a cup of that coffee?"

Niegdyś całe jego jestestwo opisywało jedno słowo — zazdrość. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że był to efekt magii, z którą przybył na ten świat, a teoria ta ma swoje podstawy w zmianie, jaką niedawno przeżył. Wskutek wielu składowych, jego dwie rozbieżne natury magii poczęły asymilację, a z tym zaczęło wracać do niego panowanie nad własnym charakterem. Brak pamięci nie przytłacza go już wcale, gdyż poznał swoje korzenie. Jeżeli inni posiadają coś, czego on nie ma, nie cierpi już tak, jak dawniej, a nawet potrafi cieszyć się z czyjegoś szczęścia. Chory na głowę nastolatek czerpiący przyjemność z pozbawiania innych wszystkiego, co się napatoczy, zwyczajnie osunął się w zamknięte pod kluczem odmęty umysłu archanioła. Dalej potrafi pozbawić kogoś życia, jednak nie dzieje się to już bez oporów. Niełatwo go wyprowadzić z równowagi, a gdy inni przechwalają się swoim dobrobytem, stara się być skromny. Można więc powiedzieć, że zwykle zachowuje się w miarę przyzwoicie, a szczęśliwiec, który wpisze się w jego łaski, może dowiedzieć się o pasji, z jaką brunet traktuje kawę. Jeżeli jednak znajdzie się głupiec, który postanowi dostatecznie zirytować archanioła, spotka się nie tylko z mieczem sprawiedliwości, który poprzysiągł lojalność swemu partnerowi milenia temu, ale i z sadystycznym sztyletem zazdrośnika, który istnieje jedynie po to, by czerpać przyjemność z cudzej krzywdy, której im więcej, tym lepiej.

Temper²

"Weaknesses of the flesh can be overcome!"

Sandalphon przeszedł długą drogę, by stać się tym, kim jest teraz. Spojrzenie w tył i odzyskanie dawnych wspomnień zapoczątkowało proces zmian, który ostatecznie w większości wytępił jego psychopatyczne tendencje. Mówi się jednak, że kto raz był grzesznikiem, zawsze będzie grzesznikiem. Chociaż jest to jedynie sposób na odegranie roli, charakter Edison jest mocno inspirowany zachowaniami, które przejawiał Invidia. Chorobliwa zazdrość, brak większych hamulców przed robieniem innym krzywdy, a przede wszystkim ten groźny błysk w oku, który potrafi przyprawić o ciarki na plecach nawet najtwardszą mentalnie istotę. Kiedy się nie uśmiecha, mierzy ludzi swoim analitycznym i niezwykle intensywnym spojrzeniem, jednak ci, którzy ujrzeli jej uśmiech, woleliby cofnąć się w czasie. Jest to część roli Edison, która udaje naukowca z zamiłowania. Chociaż nie ma bladego pojęcia o rzeczach związanych z faktyczną nauką, korzysta ze swojej rozległej wiedzy magicznej, by uzupełnić odgrywaną rolę o wszystkie brakujące elementy.

Player Relationships

NPC Relationships

  • Hayt — spotkana przez Dewianta niedługo po jego pojawieniu się w Avarii, zabrała go na zabawę w szpitalu. Jej szaleństwo porównywalne z pierwotnym stanem myśli bruneta intryguje go i wzbudza jego szacunek.

  • Shigure — spotkany przez Dewianta w tym samym czasie co Hayt, niemiłosiernie irytujący niewolnik mentorki zazdrośnika. Chociaż kilkukrotnie się przydał, Invidia nie czuje do niego nic poza pogardą.

  • Lucyfer — spotkany przez Dewianta jeszcze przed reinkarnacją, gra w życiu Invidiego dużą rolę, dawniej jako przyjaciel, później partner, teraz zaś jako obiekt stęsknionych westchnień.

Historia zdobycia

Hannya

Wyrzucony z doświadczenia, które z chęcią nazwałby wspomnieniem, gdyby nie namacalne dowody na to, że miało ono na niego wyraźny wpływ. Z pamięcią bardziej niewyraźną niż przyszłość małych dzieci z kochających, Yunhaiskich rodzin, które pragną jedynie prezentu od jakże otyłego idola w czerwonym ubiorze, Invidia czuł się jak… Kogo oszukiwać pięknymi słówkami, jeżeli nikt nie dbał o jego jestestwo — jak gówno. Każde odzyskane przez niego dawne chwile, im bardziej przyjemne, tym większą powodowały przykrość, żal, chociaż może gniew z powodu ich utraty. Niezależnie od emocji, która targała jego zazdrosnym sercem, najbardziej zgodny z prawdą opis zawierał się w jednym słowie. Ból. Nie taki fizyczny, zadany przez przeciwnika na polu bitwy, kiedy jest się nabijanym na pal utkany z pierwotnej ciemności. Nie taki psychiczny, spowodowany poczuciem bezsilności, strachu, zupełnie jakby uosobienie zła w tej chwili wymierzało sąd na duszy. W żadnym wypadku nie ten przyjemny, spowodowany nagłym, jednak dającym poczucie bezpieczeństwa objęciem najbardziej zaufanej osoby we wszechświecie. Ból ten wiązał się ze stratą. Żałoba w czystej postaci, zapoczątkowana napływającymi do oka łzami, kontynuowana poprzez bicie jedyną istniejącą pięścią kawałka gruntu, próbując zatopić w bezkresie pionowego horyzontu swoje smutki, wraz ze wszystkimi mieszkańcami lewitującej wyspy, zakończona poprzez najczęstszą reakcję obronną tych, których świat postrzega za niekoniecznie normalnych. Śmiech, z porównania przypominający szczekanie wygłodniałych hien, zrywany co jakiś czas przez bolące gardło, bądź rozpaczliwe wycie do nieboskłonu. Zazdrośnik wrócił do faktycznego stanu rzeczy. Na tym świecie pozostawał sam, zapomniany, co więcej… odtrącony. Chociaż skrzydła, wraz z wyczulonymi na magię zmysłami oraz innymi korzyściami przypominały mu o pochodzeniu, nic nie wzmacniało rozdarcia emocjonalnego jak właśnie pamiątki dawnych czasów jego świetności. Z tego względu chował nie tylko dodatkowe i jakże przydatne kończyny, ale też całą swoją obecność, jak tylko się dało i mimo to, że osunął się w cień…~ Na co się gapisz? Życie ci niemiłe? ~ prowokowanie pokrzywdzonego przez życie chłopaka, który niedawno stracił wszystko, co się dla niego tak naprawdę liczyło, było czynnikiem sprawiającym, że nawet jeśli w normalnych okolicznościach poczułby wobec niej spory respekt, teraz, zamiast otwierać się na nowe możliwości, otwierał się jedynie nóż w jego kieszeni. Mimo to była to jakaś forma podejścia, rozpoczęcia rozmowy z kobietą dzierżącą tytuł mu tożsamy, co więcej, podlegającą pod tego, którego tak bardzo mu teraz brakowało. To, czego się nie spodziewał to korzyści, jakie wynikną z tego jakże zazdrosnego spotkania.


Złamany. Tak można było określić chłopaka, który by wyładować swój gniew, zwrócił się z urazą do nieznajomej osoby, świdrującej go wzrokiem od dłuższej chwili. W normalnych okolicznościach byłoby to sporym błędem, lecz ani okoliczności takie nie były, ani on nie był kimś przeciętnym. Anormalne istnieje jakim stał się Invidia na skutek spędzenia kilku tysięcy lat jako Sandalphon w tej chwili było właśnie takie, jak zostało to ujęte we wstępie, złamane. Nie ujmowało mu to jednak w żadnym stopniu. Gdyby nie wydarzenia kończące jego przygodę w przeszłości, zdolne do rozbicia jego duszy na miliard skrzących się odłamków i zostawienia na niej szeregu blizn, brunet z pewnością byłby czwartym najsilniejszym bytem wewnątrz tego wymiaru, prześcigając nawet stojącą przed nim Envy. W tej chwili jednak był zraniony, rozgoryczony i pozbawiony części swojego istnienia, a także niegdyś najważniejszej części swojego żywota, tego co stanowiło spoiwo dla jego łaknącej miłości duszy. Jego ból był zrozumiały, podobnie jak ucieczka od niego, nie tylko w postaci próby odreagowania, ale i zamknięcia się na cześć własnych wspomnień. Sama myśl o tym, co stało się w wieży Babel wywoływała paniczny lęk i chęć zwinięcia się w pozycję embrionalną, właśnie dlatego brunet uciekał od tej gorzkiej pigułki do przełknięcia, trafiając tego dnia na Envy zupełnym przypadkiem. Zielonowłosa nie dała się jednak sprowokować, zamiast tego delikatnie rozchyliła usta, a spomiędzy nich…𝑹𝒛𝒆𝒌𝒂 𝒄𝒛𝒂𝒔𝒖 𝒑𝒍𝒚𝒏𝒂𝒄𝒂 𝒘𝒃𝒓𝒆𝒘 𝒘𝒐𝒍𝒊 𝑩𝒐𝒈𝒐𝒘,
𝑵𝒊𝒆𝒄𝒉 𝒛𝒂𝒕𝒓𝒛𝒚𝒎𝒂 𝒔𝒊𝒆 𝒏𝒂 𝒈𝒓𝒂𝒏𝒊𝒄𝒚 𝒊𝒔𝒕𝒏𝒊𝒆𝒏𝒊𝒂.
𝑨 𝒋𝒆𝒋 𝒑𝒓𝒂𝒅, 𝒑𝒐𝒛𝒃𝒂𝒘𝒊𝒐𝒏𝒚 𝒕𝒄𝒉𝒏𝒊𝒆𝒏𝒊𝒂,
𝑺𝒑𝒐𝒄𝒛𝒏𝒊𝒆 𝒘 𝒐𝒕𝒄𝒉𝒍𝒂𝒏𝒊, 𝒘𝒔𝒓𝒐𝒅 𝒄𝒊𝒆𝒏𝒊 𝒊𝒄𝒉 𝒘𝒓𝒐𝒈𝒐𝒘.
Cichy szept przemknął przez przestrzeń w chwili, gdy nieznajoma kobieta wstała ze swojego miejsca, które zajmowała w odosobnieniu. Zmysły przebudzonego archanioła obudziły się wówczas z letargu, a ten był w stanie zobaczyć fragmenty jej bladozielonej aury, którą majinka ukrywała przed światem. Envy była potężna. Nie aż tak, jak istoty z którymi mierzył się za swojego żywota, ale patrząc przez pryzmat standardów Avarii, w tym świecie nie widział jeszcze nikogo potężniejszego od niej.𝑾𝒊𝒆𝒍𝒌𝒂 𝑴𝒂𝒈𝒊𝒂: 𝑨𝒊𝒐𝒏Ruch magikuł nie był intensywny, nie wywołał przeciążenia sensorycznego u archanioła, ani nie złamał otaczającej ich rzeczywistości. Zamiast tego sam zamarł w miejscu, podobnie jak wszystko w promieniu około stu metrów. Zaklęcie to jawiło się jako unieruchamiające, przynajmniej z pozoru. Invidia jednak dzięki swoim wyczulonym zmysłom był w stanie natychmiast rozgryźć jego działanie, gdy tylko bańka wpływu na świat dotarła do niego, unieruchamiając jego kończyny magię. To było zatrzymanie czasu. Zdolność, która według nauk Thei nie powinna w ogóle istnieć, w jakiś sposób zamanifestowała się dookoła niego w tym śmiertelnym świecie. — Wybacz tę drobną niedogodność chłopcze… ale jeśli jesteś tym, za kogo Cię uważam, tak z pewnością za moment będziemy już w stanie rozmawiać ponownie. — Zanim nieznajoma zaczęła znowu mówić, tak sama wyswobodziła się spod wpływu czaru. Wyglądało to tak, jakby wyrwała się z gęstej smoły, ostatecznie powodując drobne pęknięcie w bańce, które prędko zostało zaleczone. W tym momencie nadeszła kolej Invidii na to, by pójść w jej ślady. Było to zadanie niemożliwe wręcz ciężkie, przypominając swoją formą konieczność wepchnięcia pod stromą górę olbrzymiego głazu na swoich barkach. Czas jednocześnie stanął w miejscu, jak i rozciągał się w pozorną nieskończoność, stając się zjawiskiem na tyle paradoksalnym, że nawet percepcja Sandalphona nie była w stanie objąć go zasadami logiki. Wyjątkowemu mężczyźnie udało się jednak w końcu wyswobodzić. Zakrawało to walkę z bezkresnym, wciskającym go w jeden punkt w przestrzeni nurtem, lecz finalnie i wokół jego smukłego ciała przestrzeń pękła, wyswobadzając go z mrożącego uścisku. — Brawo. — Zielonooka podeszła bliżej chłopaka, dalej świdrując go wzrokiem, tak jakby zbierała się w sobie by rzucić komentarzem na temat jego osoby, co też zresztą finalnie się stało. — Pierwotny Archanioł, jeden z trzech ocalałych po masakrze, jaką urządziła Metatron… — Jej słowa poruszyły coś we wnętrzu herosa, coś co ten próbował ukryć i zakopać w najgłębszym miejscu swojej podświadomości, uwalniając fragmenty jego wspomnień. Złotowłosą kobietę stojącą wśród zgliszczy zrujnowanego miasta, niegdyś przewyższającego rozmachem wszelkie stworzenie, stłuczoną wieże z kości słoniowej i symbol przypominający ptaka, płonący czerwienią na jej czole… Był to moment, w którym brunet uwolnił treść ze swojego żołądka na ziemię, a Envy klęknęła przy nim, pomagając młodzieńcowi podnieść się z ziemi, wręczając mu po wszystkim lnianą serwetkę do wytarcia ust. — Rozumiem… W Twoim umyśle panuje chaos, ale to co widzę w Twojej duszy niepokoi mnie o wiele bardziej, chłopcze. Stań proszę na chwilę w bezruchu. — Sandalphon nie znał kobiety stojącej przed nim i na pewno przynajmniej część z jego zmysłów sugerowała mu ucieczkę, tak mimo tego odnosił wrażenie, że nieznajoma nie chce zrobić mu krzywdy. Wyczuwał od niej raczej współczucie, bardziej subtelne niż to w przypadku kocicy, lecz dalej zauważalne. Szczególnie w chwili, gdy po spełnieniu jej prośby, poczuł na sobie spojrzenie o wiele cięższe i bardziej wgłębiające się w duszę, aniżeli wcześniej. Zupełnie tak, jakby naprawdę mogła w nią wejrzeć… — To co się stałą z Twoją duszą… niepojęte. Ta pieprzona dziwka… — Tak wulgarne słowa kompletnie nie pasowały do dostojnej osoby Envy, lecz jej szczery gniew odbił się echem nawet w bańce czasu, na moment rozstrajając anomalie i uwalniając czwarty wymiar na kilka sekund. Wyglądało na to, że Aion był cholernie ciężki do kontrolowania. — Muszę oddać pociągającym za sznurki w tym podwymiarze, że sprowadzenie Twojej duszy było nie lada wyczynem. Nawet jeśli Lucyfer zrobił wszystko, by ją ochronić, tak czy siak skończyła wtedy w strzępach. Nic dziwnego, że skończyłeś w tak niekompletnej, pełnej cierpienia formie… Ale spróbuję Ci z tym pomóc. — Kobieta mówiła dalej, tłumacząc pewne rzeczy, jednocześnie bez wdawania się w szczegóły, przez swoją dziwną tendencję do naukowego żargonu. — Kilka tysięcy lat wspomnień wtłoczone siłą w tak młodym zbiornik, niemal go rozrywając, skazy po Adwencie potomkini Angry Mainyu, blizny po skutkach trzech Autorytetów i dwie siły na tym samym poziomie, które próbują je zrównoważyć… A do tego ujrzenie przez ułamek sekundy manifestacji Nienarodzonego, które omal nie wymazało Twojej egzystencji, dwa oddzielne źródła magii i utrata kompletności duszy zarówno po utracie jej części, jak i rozerwaniu jej na strzępy… Najwyższy opowiadał mi o Tobie, ale nie sądziłam, że okażesz się aż tak wyjątkowy. — Werdykt zapadł w powietrzu w postaci wielu niezrozumiałych zdań, składających się jednak w coś na wzór pochwały. — Próba dodania czegokolwiek do tej mieszanki zakończyłaby Twój żywot w tej samej sekundzie i nawet On nie dałby rady Cię ponownie ocalić… ale pozwól, że spróbuję pomóc Ci ustabilizować ten chaos. — Słowa, które Envy wypowiadała kazały myśleć, że jest kimś blisko związanym z Lucyferem, podobnie zresztą jak jej moc, daleko wykraczająca poza standardy tego świata. Moc, która miała lada moment zostać uwolniona jeszcze raz.Wielka Magia: Kroniki Akashy — Poziom dostępu “0”: Repozytorium WszechrzeczyNieznajoma zaintonowała, a mana wokół niej zmieniła swoją formę. Było to coś naprawdę osobliwego, cząsteczki magikuł łączyły się ze sobą nie w subtelne sploty, niewidoczne gołym okiem, a w istniejące w przestrzeni ciągi cyfr, wzorów i formuł matematycznych tak skomplikowanych, że chłopak nie był w stanie zrozumieć choćby promila z nich. Następne słowa padły już nie z ust kobiety, chociaż te dalej się poruszały, a zostały wypowiedziane bezpośrednio przez formułę kreującą się w jej dłoniach przy pomocy dziwnego, mechanicznego i wypranego z emocji głosu.Rozpoczęto proces odtwarzania Absolutu
.
.
.
Wybrano zasób z repozytorium — “Refleksja Pierwszej Pieśni”
.
.
.
Błąd
.
.
.
Niewystarczające uprawnienia
.
.
.
Wymuszenie próby odtworzenia Absolutu pomimo braku uprawnień
.
.
.
Szansa na powodzenie: 0.0%
.
.
.
Autorytet: Abraxas — Pierwsza Pieśń: Genesis
.
.
.
Błąd
Niepowodzenie
Przerwanie procesu
.
.
.
Podwyższono stopień uprawnień: Poziom dostępu “1” — Biblioteka Ruiny
.
.
.
Zmniejszenie poziomu wybranego zasobu
Zmniejszenie skali wybranego zasobu
Zmniejszenie przydziału energii do wybranego zasobu
.
.
.
Ponowne próba odtworzenia Absolutu
.
.
.
Szans na powodzenie: 67.4%
.
.
.
Sukces
Wreszcie osiągając punkt krytyczny, formuła uformowała z siebie samej kilkanaście ogromnych, nachodzących się na siebie magicznych kręgów, które po paru sekundach wydały z siebie ostatnie zdanie, rozbłyskując wraz z nim oślepiającym światłem.Wielka Magia: AbraxasSłysząc znajomą nazwę, Sandalphon poddał się mocy, która została uwolniona z kręgów, niemal natychmiast tracąc przytomność. Ten Abraxas różnił się jednak od oryginału, był dużo słabszy od tego, którego Sędzia używał nawet jako dziecko, nie mając w sobie tej mistycznej głębi błogosławieństwa, którą posługiwał się archanioł. Mimo to, zaklęcie zadziałało, a Invidia poczuł wewnątrz siebie ukojenie, będące dalekim odbiciem tego, które poczuł tysiące lat temu na arenie. Gdy ponownie się obudził, leżał przykryty pierzastym kocem na jednej z ławek przy arenie, a po Envy nie było już ani śladu…

Historia zdobycia

Aktorstwo

Kiedy dusza rozsypana jest na kawałki, posklejana, obdarta z istotnych elementów ciała, tak jak godność obdarta z tego, co kiedyś czyniło kogoś lepszym od innych, często jedynym pomocnym wyjściem jest terapia. Ludzie często ignorują ten krok, by schować swoje emocje za dobrze wykreowaną maską, czasem wyrażając jednak je w sztuce, którą tworzą. Być może to w głębi duszy pchnęło Invidiego do zgłębiania sztuki pięknego kłamstwa, a także udoskonalenia jej poprzez zapisy na dni otwarte grupy Lala Lie. Lekcje od najlepszych, połączone z samodzielnym studiowaniem podręcznika aktorskiego, pozwoliły Invidiemu na poczynienie prędkich postępów, co zyskało uznanie nie tylko współudziałowców, ale też samego Apollonira. Żeby nie było, że to tylko przechwałki, próby generalne na wielu płaszczyznach w końcu doprowadziły do tego, że zazdrośnik otrzymał rolę w najbliższym przedstawieniu i to nie byle jaką. Chociaż tytuł wydawał się strasznie bzdurny, główną rolą się nie gardziło, nawet jeśli wymagała rekwizytu drugiej ręki, czegoś, co zamaskowałoby brak lewego oka, nie wspominając o najgorszym… skórę musiał zazielenić, najpewniej makijażem. W końcu nadeszła jednak chwila próby, dzień przedstawienia. Młodzieniec nie skupiał się na widowni, tylko na tym, aby dobrze zagrać. Już na start ktoś stworzył komplikacje, spóźniając się na narrację, co jednak pozwoliło ujawnić się na chwilę odpowiedzialnemu za muzykę w tle magikowi. Jeśli zaś chodzi o bruneta… on zagrał idealnie, przynajmniej jeśli spojrzeć z perspektywy jego oczekiwań. Nie wiadomo było bowiem, czy mężczyzna w tle odpowiedzialny nie tylko za wątpliwej jakości żonglerkę, ale też za wątpliwej jakości scenariusz, będzie zadowolony z jego gry. No ale publiczność była, organizatorzy też, więc chyba był to jakiś sukces, nie?